NZOZ Centrum Pomocy Profesjonalnej
Umów wizytę 22 24 12 444
Warszawa „Babka Tower” al. Jana Pawła II 80 lok. 21 i lok. 129
Czytelnia
Blog o psychologii, psychoterapii i rozwoju osobistym

14 lutego – święto miłości, czyli tzw. Walentynki, powoli osadzają się w naszej kulturze, a nawet biznesie. Coraz częściej działy HR starają się umilić pracownikom ten dzień, chociażby fundując czekoladki w kształcie serduszek. Pewnie nieraz słyszeliście tego dnia dowcip, że 14 lutego to także Dzień Pracoholika.  Dlaczego?  Bo to ludzie zakochani w swojej pracy.

Czy tak rzeczywiście jest?  Często słyszymy, gdy ktoś mówi, że jego zawód jest jego pasją, kocha swoją pracę, no po prostu jest pracoholikiem.  Kiedy ktoś dużo pracuje, ma wiele obowiązków, znajomi też stwierdzają, że jest pracoholikiem. To nieuprawnione stereotypy – czas rozprawić się z mitem 14 lutego jako Dniem Pracoholika.

 

1. Już nie wiem czy to moje zdanie, jego, czy nasze”
W zbyt ciasnej relacji masz problemy w różnicowaniu, które opinie, myśli, emocje są Twoje, a której drugiej osoby. Z jednej strony czerpiecie przyjemność z tego, że w tak wielu sprawach się zgadzacie, ale jednak czasem możesz odczuwać dyskomfort, gdy sam już nie wiesz co właściwie Was odróżnia.
[NIEZRÓŻNICOWANIE]

Cel: sukces, sława, uznanie, pieniądze, szacunek, prestiż, piękno… i dużo like’ów! 

„Lajki stanowią o naszej wartości rynkowej i mają charakter społecznej waluty.” – prof. dr hab.  Michael Fleischer.

Przedstawiciele pokolenia urodzonego w okresie od 1984 do 2000 roku są znacznie bardziej narcystyczni, niż przedstawiciele pokolenia powojennego wyżu. To indywidualiści skoncentrowani na samorealizacji.

Osoby te nieustannie dążą do ideału promowanego przez media. Wciąż podnoszą sobie poprzeczkę. Uczestniczą w wyścigu o poczucie akceptacji i aprobaty społecznej. Żyją w złudnym pragnieniu stawania się coraz lepszym. Niestety, im więcej osiągają, tym bardziej pragną jeszcze większego sukcesu. Każde wcześniejsze dokonanie uznają za mało atrakcyjne. Czy pod przykrywką osiągnięć nie skrywa się przypadkiem potrzeba szacunku, bycia wyjątkowym i docenionym?

W dzisiejszych czasach coraz częściej słyszymy o problemie spędzania przez dzieci zbyt dużej ilości godzin przed ekranami.

Z jednej strony jest to spowodowane wszędobylską elektroniką – komputeryzacją, koniecznością szybszego przepływu informacji. Takie mamy czasy, że dzieci coraz częściej używają komputerów i tabletów nawet w szkole (niczym dorośli w pracy), ale rodzi to poważne zagrożenie dla zdrowia psychicznego i fizycznego.

Nasze pokolenie miało już telewizory w domu. Co szczęśliwsi – także gry telewizyjne, czy pierwsze komputery, jednakże nie spędzaliśmy przed nimi tak dużo czasu jak obecni młodzi. Nadal wygrywało podwórko i boisko, może dlatego, że na ulubiony program telewizyjny czekało się tydzień, a na ulubiony film trzeba było iść do kolegi, który miał magnetowid i film na kasecie VHS. Nikt nie słyszał o powszechnym użyciu telefonii komórkowej, łączność z rodzicami utrzymywano przychodząc pod okno. Wracaliśmy do domów brudni, zmęczeni i szczęśliwi.

Badania sugerują, że regularny wysiłek fizyczny może podnosić poziom serotoniny w mózgu – neuroprzekaźnika mającego wpływ na nasz nastrój, sen, libido, apetyt i inne funkcje organizmu. Jak wiadomo, problem z wydzielaniem serotoniny został powiązany z depresją. Ćwiczenia fizyczne mogą też podnieść poziom endorfin w mózgu, które wpływają pozytywnie na nasz nastrój.

Zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia

oraz pomyślności w Nowym Roku

życzy Zespół CPP

Większość z nas ma tendencję do bagatelizowania wagi snu, tłumacząc sobie, że zarwana noc jeszcze nikogo nie zabiła, a organizm ma tendencję do szybkiej regeneracji.

Otóż okazuje się, że sen jest ważniejszy od jedzenia. Jeśli bowiem postanowimy sobie zrobić tygodniowa głodówkę, po tym czasie będziemy zapewne nieco osłabieni, ale nasze samopoczucie nie będzie odbiegało mocno od normy.

Natomiast gdy przez ten sam okres czasu postanowimy nie spać, po jego upływie będziemy najprawdopodobniej zupełnie niezdolni do normalnego funkcjonowania.

Na początku listopada 2017 r. niemiecki Trybunał Konstytucyjny wydał przełomowy wyrok – do końca 2018 r.  muszą zostać odpowiednio znowelizowane przepisy prawa w celu zapewnienia obywatelom możliwość wskazywania tzw. „trzeciej płci”. Wyrok odnosił się do skargi osoby dwupłciowej, która była zarejestrowana jako kobieta, zaś analiza chromosomów wykazała, że posiada więcej cech męskich. Rząd zadeklarował dostosowania prawa do wyroku Trybunału.  Oznacza to, że w aktach urodzenia i innych dokumentach obywateli Niemiec oprócz płci męskiej i żeńskiej pojawi się także płeć neutralna (oznaczana międzynarodowo znakiem X). To już kolejne państwo, a pierwsze europejskie, które zagwarantuje poszanowanie praw podstawowych osób, których płci nie da się jednoznacznie zakwalifikować jako męskiej lub żeńskiej.

Co ten wyrok oznacza w praktyce i jakich zmian możemy oczekiwać w najbliższych latach w krajach Unii Europejskiej? Jakie wyzwania społeczne i ryzyka prawne niesie za sobą legalizacja płci neutralnej?

Oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Te słowa rocznie w Polsce wypowiada blisko 200 tysięcy par. Statystyki są jednak bezlitosne. Średnio 30 procent zawieranych w Polsce małżeństw kończy się rozwodem, a chyba nie ma rodziny, w której nie ma rozwodników. Co to jest rozwód? Gdzie złożyć pozew rozwodowy? Jaka jest różnica między rozwodem a separacją? Kto bierze dzieci po rozwodzie? Odpowiadamy. 

Dla większości z nas małżeństwo kojarzy się wyłącznie z wielkim i emocjonalnym zaangażowaniem dwójki osób, które decydowały się wspólnie dzielić smutki i radości życia. Zawarcie małżeństwa to również daleko idące skutki prawne. Można nawet wysnuć porównania ślubu do umowy, a coraz częściej dorośli ludzie tak właśnie to traktują. Niezależnie od tego, czy do małżeństwa podchodzimy tradycyjnie, czy nowocześnie, małżeństwo, niczym umowa, może ulec rozwiązaniu.

Podjęcie decyzji o terapii małżeńskiej może być dla partnerów wielkim i przełomowym krokiem. To przyznanie się, że nie wszystko jest perfekcyjne w związku, a tego zwykle się obawiamy. Wolimy tkwić w czymś znanym niż podjąć wysiłek i wyzwanie emocjonalnej pracy dzień po dniu.

Często nie wiemy czego się spodziewać na terapii pary i nie zdajemy sobie sprawy, że może to być ciężka praca. Lecz jeśli decyzję podjęły obie strony, to już spory krok w osiągnięciu sukcesu.

×